(…) Mijają trzy tygodnie Powstania zamierzonego pierwotnie na trzy-cztery dni. Mimo potęgujących się trudności, strat, krwawych ofiar w ludziach i dotkliwych zniszczeń miasta – wola oporu nie maleje (…)

(…) Ludzie nie byli dumni z każdego wojskowego i społecznego osiągnięcia. Chcieli żyć normalnie, ale byli gotowi cierpieć, ufając, że ich cierpienia nie pójdą na marne (…)

(…) W nocy z niedzieli 20 na poniedziałek 21 sierpnia podjęto próbę rozerwania zapory nieprzyjacielskiej, oddzielającej Stare Miasto od Żoliborza kilkusetmetrowym pasmem obsadzonym przez nieprzyjaciela wzdłuż torów kolejowych biegnących przez Dworzec Gdański. Uzyskanie połączenia Starówki z Żoliborzem miałoby pierwszoplanowe znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń, gdyż przez Żoliborz właśnie wiodła droga wylotowa poza miasto, do Puszczy Kampinoskiej, a Puszcza Kampinoska stanowiła rezerwuar sił ludzkich. Była tam też broń i żywność. Ponad 700 żołnierzy AK z grupy „Kampinos” i z oddziałów żoliborskich pod wspólnym dowództwem mjr. Alfonsa Kotowskiego („Okoń”) uderzyło teraz z rejonu ul. gen. Zajączka na Dworzec Gdański. Natarcie było jednak niewystarczająco przygotowane i mimo licznych przykładów wielkiej odwagi nacierających powstańców, w znacznym procencie młodzieży ze wsi położonych w rejonie Puszczy Kampinoskiej, załamało się w bardzo silnym ogniu niemieckiej broni maszynowej.

(…) Zamiar połączenia obszaru Żoliborza i Starego Miasta spełzł więc tymczasem na niczym (…)

W. Bartoszewski „Dni walczącej stolicy. Kronika Powstania Warszawskiego”

Facebooktwittermail